Archive for the ‘Uncategorized’ Category

My new blog:

August 20, 2008

No i stało się!

August 17, 2008

Stało się dokładnie to, czego się obawiałam. WordPress doprowadził mnie ostatecznie do równie ostatecznego końca. Wracam na bloggera (z którym miałam okazję poznać się lepiej swojego czasu) i będę czerpać dziką przyjemność ze wszystkich gotowych, lub prawie gotowych bajerów, jakie ten portal udostępnia dla takich ignorantów w html i innym wirusie, jak ja!!!

To mój nowy adres. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcecie mnie tam odwiedzić. Nie przenoszę “rzeczy” z miejsca na miejsce. Raz, że nie wiem, jak to się cholera robi,  dwa, że nie zamykam tego bloga. Po “linach” ewentualni ciekawsy będą mogli się tu dostać. To tyle. :)

Poprawiłam sobie nastrój meksykańskim żarciem w podstaci wrapa z kurczakiem. Muszę przyznać, że to jedno z łatwiejszych dań o jakich mam blade pojęcie i które zawsze smakują mi tak samo dobrze, nawet jeśli sama je sobie przyrządzam. :)

Jutro nadrobię zaległości w komentarzach. Koleżanki miały bowiem bardzo pracowity dzień wczoraj, prawda? ;P

Pokątna euforia.

August 7, 2008

 

Zaskoczyła mnie dzisiaj angielska pogoda. Padało tak, że nikt nie zmusiłby mnie na plenerową sesję zdjęciową. Stałam więc przed lustrem, prawie gotowa do wyjścia i czułam się zawiedziona,  jak małe dziecko.

Jednak zadałam sobie pytanie: a po jasną cholerę ja mam się ruszać z łazienki? Przecież to mój rewir, moja domowa autonomia, moje studio, mój buduar (po ostatniej sobocie zwłaszcza, kiedy to podczas imprezy niefortunie poległam na tutejszej leguminie, czy innym dziadostwie). Mało tego! Łazienka, a zwłaszcza wanna stały mi się bliskie z dwóch innych powodów. Mam takie zboczenie, że uwielbiam czytać na głos, a w łazienkach zawsze jest świetna akustyka.  A ponieważ w moim domku nie można sobie w każdym kącie swobodnie poczynać, bo wszędzie, gdzie nie spojrzeć jakieś człeko- zalęgarnia się panoszy, to łazienka pozostaje terenem świętym, nietkniętym niechcianą stopą.  No i dlatego taka nietypowa sesja. Zdjęcia są by my sister i są okropne. Zwłaszcza, że jak zwykle nie mogłam się powstrzymać i poprzerabiałam je, jak mogłam. Usprawiedliwie się tym, że nadal ciułam na nowy sprzęt. :) To chyba tyle tytułem wstępu. ;P

Bluzeczkę kupiłam jakieś 4 miesiące temu w polskiej grzebalni za marne 25 złotych.

Buciki to nowy nabytek, 12 funciaków w PRIMARKU.

Miałam dzisiaj dobry nastrój na dziwactwa, słowotek euforyczny jeszcze mi nie przeszedł i życzę sobie i wam właśnie takich dni :)

 

———————-

Dzisiaj:

+ wspaniały film “Benny and Joon”

+ muzyka Coco Rosie (nagrywały pierwszą płytę w łazience :) )

+ smakołyk: kanapki z białym serem i dżemem truskawkowym. Pycha!